
Przyznam uczciwie: liczyłem na wygraną. Nie po to, by rządzić światem, ale chociaż by być obecnym, mówić na sesjach i zadawać pytania. Za te niewygodne pytania układ Roberta Zielińskiego i Marcina Owsińskiego oraz ich radnych mnie nienawidzą. Chciałem wygrać, by mieć lepszy dostęp do informacji, by uczciwie informować o tym, co ww. układ chciał zamiatać i nadal zamiata pod dywan. Dlatego tak panicznie się mnie bali. W poprzedniej kadencji zapisali czarne karty w historii gminy tym, że jako jedynego radnego ze strachu wykluczyli mnie z pracy w komisjach. Ot tacy bohaterscy demokraci, którzy chcą zniszczyć każdego kto ma inne zdanie. Już pominę fałszywe donosy Marcina Owsińskiego. Na opisy poczynań Owsińskiego przyjdzie czas.
Wynik wyborów to 20 do 39, czyli dość dużą różnicą głosów. Gratulacji składać nie będę, bo w mojej ocenie nie były to wybory uczciwe. Przeciwko mojej kandydaturze zawiązała się bodaj najszersza koalicja w dziejach gminy - od dawnych przeciwników, przez aktualne władze, aż po osoby zawodowo związane z urzędem. Wszystko po to, by upewnić się, że nie wrócę tam, gdzie byłem.
Agitacja, o której wiem z wielu źródeł, miała poziom niskiej pobudki, niż rzeczowa kampania. Nie była to promocja kontrkandydata, lecz zmasowana akcja pt. „byle nie Rudziński”. Ku mojemu zaskoczeniu - skuteczna. To pokazuje, że część wyborców okręgu nr 2 dała się ponieść negatywnej narracji, zamiast samodzielnie pomyśleć. Nawet jeśli pomyśleć to rzecz trudna. Z drugiej strony - i to mówię z mniejszym, ale jednak smutkiem - zawiodła mobilizacja mojego elektoratu. Frekwencja była niska, a demokracja, jak wiadomo, umiera po cichu.
Uważam, z wiedzy, którą mam obecnie, że agitacja odbywała się nawet na gminnych mikołajkach przez gminnych pracowników, że w Urzędzie odbywały się “odprawy” z propagandą, aby “Rudziński nie wygrał”. Dla uczciwości tych wyborów, uważam, że sprawę ważności wyborów powinien rozstrzygnąć niezawisły sąd i wezwać na świadków zamieszanych w tą propagandę. O innych nieprawidłowościach, które potwierdzają świadkowie będę informował odpowiednie organy. Szczytem bezczelności, był pisk radości rzekomo "niezależnej” Gminnej Komisji Wyborczej, kiedy otrzymali wyniki. Ktoś zapyta, dlaczego nie zgłosiłem tam swojego przedstawiciela? Jeśli przeliczyć godziny to stawka wyjdzie za siedzenie w urzędzie poniżej połowy stawki godzinowej płacy minimalnej. Tą komisją kierowali urzędnicy oraz pracownicy Orlenu ze Stegny. Nic dziwnego, że się cieszyli.
Wyciągnę z tego wnioski. Na pewno inaczej będę reagował, gdy po raz kolejny ktoś zapuka z pytaniem:
Odpowiedź brzmi: dało się. Trzeba było przyjść na wybory.
Jeśli chodzi o nowego radnego - nie mam wobec niego żadnych oczekiwań. Obawiam się, że dość szybko zostanie wpięty w istniejącą instalację i zabezpieczony bezpiecznikiem, tak by przypadkiem nie popłynął żaden niekontrolowany prąd. Z jego ugrupowania w radzie zasiada jeszcze dwóch (wcześniej trzech) radnych, którzy od niemal dwóch lat pełnią funkcję głównie dekoracyjną. Stoją, są, czasem zamigają, ale nie przewodzą.
Sesje rady potwierdzają ten stan rzeczy: brak inicjatywy, brak wypowiedzi, za to stuprocentowa zgodność z układem Roberta Zielińskiego. Głosowania odbywają się jak w jednej rozdzielni - wszystko na jednym obwodzie. W naszej gminie funkcjonuje na takich radnych popularne określenie, związane z elektryką. Stoją w jednym miejscu, dobrze widoczni, z żarówką na czele, najlepiej gdy nikt ich nie dotyka, a ich główna rola polega na tym, żeby byli i nie przeszkadzali.
Ze swojej strony zapewniam: nie składam broni, tylko zmieniam narzędzie. Nadal, a nawet intensywniej niż dotychczas, będę informował o patologiach, absurdach i niewygodnych faktach dotyczących Gminy Sztutowo na łamach portalu Sztutowo.com. Dostęp do informacji jest szeroki, tematów nie brakuje, a cisza jest bardzo wygodna tylko dla jednej strony. Jeszcze przed świętami będą ciekawe artykuły na temat rządzących gminą Sztutowo tzw. “elit”.
Na koniec dziękuję 20 wyborcom, którzy oddali na mnie głos. To jest ta garstka elektoratu, która mnie wsparła, w której mam oparcie.
Z wyrazami szacunku i minutą ciszy dla lokalnej demokracji
Igor Rudziński