
Jeszcze kilka lat temu wydatki na diety radnych gminy Sztutowo były na relatywnie stabilnym poziomie. Tymczasem po objęciu przez Roberta Zielińskiego funkcji wójta w 2018 roku, radni jego komitetu wyborczego oraz część tzw. “opozycji” wspierającej wójta, traktują pieniądze podatników jak dojną krowę. Dane z kolejnych lat pokazują wręcz lawinowy wzrost wydatków na diety radnych:
Skok pomiędzy 2024 a 2025 rokiem jest szczególnie uderzający - ponad 70-procentowy wzrost w jeden rok. W praktyce oznacza to niemal potrojenie wydatków na diety w porównaniu z 2018 rokiem. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiej dynamiki, zwłaszcza że nie idzie za nią ani wzrost liczby radnych, ani intensyfikacja pracy rady.
Na grudniowej sesji przyjęto korektę planu finansowego w pozycjach diet radnych ze 160.500 zł na 174.500 zł, Czyli dodatkowe 14.000 zł przeznaczone na diety radnych.Oficjalny powód? Brak środków w zaplanowanym budżecie. Nieoficjalnie - kolejny przykład, że gdy brakuje pieniędzy, najpierw zabezpiecza się interesy władzy, a nie potrzeby mieszkańców. Dokument potwierdzający tę zmianę jest publicznie dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej.
Na tym tle szczególnie jaskrawo wygląda wcześniejsza decyzja budżetowa: z wydatków zdjęto fikcyjny milion złotych na budowę stadionu. Inwestycja ta, mimo pozyskanej dotacji, nie jest realizowana od trzech lat. Środki widniały w budżecie jedynie na papierze - bez realnych działań, harmonogramu czy postępów. Gdy więc trzeba było “znaleźć pieniądze”, milion na stadion zniknął bez echa, natomiast kilkanaście tysięcy na diety radnych znalazło się natychmiast. To pokazuje, jakie projekty są naprawdę traktowane priorytetowo. Według takiego schematu gmina działa od lat. Na koniec roku znikają pieniądze przeznaczone na inwestycje, za które łatane są dziury na wydatki bieżące, a to na sowite pensje włodarza i jego przybocznych, a to na diety radnych itp.
Problem jednak nie kończy się na dietach. W ostatnich czasie obserwujemy znaczny wzrost wydatków na osoby pełniące kluczowe funkcje w gminie - wójta, sekretarza oraz nowe stanowiska dyrektorskie, które pojawiły się w strukturze urzędu. Każde z nich to kolejne stałe koszty: pensje, pochodne, dodatki, premie, nagrody czy 13-pensje. Tą sprawą zajmiemy się bardziej szczegółowo wkrótce.
Dzieje się to w momencie, gdy stan finansów gminy jest fatalny, a w budżecie brakuje pieniędzy na podstawowe wydatki, inwestycje infrastrukturalne czy realne wsparcie dla mieszkańców i lokalnych instytucji. Wszystko to składa się na opłakany obraz Gminy Sztutowo. Z jednej strony słyszymy o trudnej sytuacji finansowej, konieczności oszczędzania i “zaciskania pasa”. Z drugiej strony pasek zaciskany jest wyłącznie na szyi mieszkańców kolejnymi podwyżkami opłat, podczas gdy władza lokalna systematycznie zabezpiecza własne wynagrodzenia i przywileje.
W kontekście finansów Gminy Sztutowo decyzja o zwiększeniu diet radnych na grudniowej sesji nie jest jedynie techniczną korektą budżetu. To symbol fatalnej władzy która najpierw dba się o siebie, a dopiero potem (jeśli coś zostanie) o gminę i jej mieszkańców.
Coraz częściej pojawia się pytanie, jak długo jeszcze gmina Sztutowo będzie traktowana przez władzę jak dojna krowa - ile jeszcze „mleka” da się z niej wycisnąć, zanim padnie z wycieńczenia, a mieszkańcy zostaną z pustym budżetem i pustymi obietnicami?